Czy wiesz, że?


Złapanie seryjnego zabójcy często jest wysiłkiem wielu osób, ale czasami wystarczy niedopatrzenie ze strony zbrodniarza i odrobina szczęścia po stronie oficerów śledczych.



Od 2009 do 2016 roku sieć cyberprzestępczości zwana Avalanche, stała się jednym z najbardziej wyrafinowanych syndykatów przestępczych na świecie. Przypominało to międzynarodowy koncern, zatrudniający kadry kierownicze, przedstawicieli handlowych i personel do obsługi klienta.



Brain Fingerprinting to w wolnym tłumaczeniu „odciski palców mózgu” - mimowolne odpowiedzi fal mózgowych pozwalające na zidentyfikowanie, czy dana osoba rozpoznaje konkretne informacje.



Australijscy naukowcy stosują specjalną technikę badań DNA w celu identyfikacji nieznanych żołnierzy z czasów I Wojny Światowej.




Aktualności




2017-03-13



Izabella Pałys w zespole FW


Jest nam bardzo miło poinformować, że Izabella Pałys dołączyła do zespołu Forensic Watch.

czytaj więcej


2017-03-13



Współpraca z Wydziałem Prawa UwB


13 marca 2017 r. Paweł Rybicki, Dyrektor Programu Forensic Watch podpisał umowę o współpracy pomiędzy Fundacją EFIC a Wydziałem Prawa Uniwersytetu w Białymstoku.

czytaj więcej


2016-10-26



Marta Dudziak dołączyła do zespołu FW!


Jest nam bardzo miło poinformować, że do naszego zespołu dołączyła Marta Dudziak!

czytaj więcej






Baza wiedzy

















Zachęcamy do rozpoczęcia dyskusji na temat ustawowego uregulowania problematyki biegłych sądowych!


Forum dyskusyjne  

Jeśli potrzebujesz dodatkowych informacji z dziedziny
kryminalistyki to zapytaj specjalistę,


Zapytaj specjalistę

 

Twoje pytanie zostało wysłane.


bądź przejrzyj najczęściej zadawane pytania.


Najczęściej zadawane pytania  



Drogi użytkowniku, mamy nadzieję, że pytasz z czystej ciekawości, względnie z powodu zainteresowań naukowych, ale na wszelki wypadek zachowamy sobie Twój adres IP:) Rozpuszczenie zwłok w kwasie jest możliwe, choć dużo trudniejsze, niż mogłoby się wydawać. Przekonał się o tym przed niespełna dwoma lata niejaki Jason Hart, Amerykanin usiłujący w ten sposób pozbyć się ciała swojej dziewczyny, którą wcześniej zamordował (więcej: http://www.wprost.pl/ar/406278/Zamordowal-dziewczyne-a-cialo-probowal-rozpuscic-w-kwasie/). Ambitny Amerykanin nie wpadł na ten pomysł sam. Inspirował się serialem „Breaking Bad”, którego bohaterowie za pomocą kwasu fluorowodorowego pozbyli się zwłok ich antagonisty.
Niestety (na szczęście?) serialowa scena to mit. Kwas fluorowodorowy wprawdzie jest zdolny do rozpuszczenia niektórych ciał stałych, jednak nie nadaje się do rozpuszczenia zwłok. W najlepszym wypadku sprawi, że kości staną się miękkie i plastyczne, ale przecież nie o to chodzi, bo tkanki miękkie nie ulegną od niego rozkładowi.
A jednak w latach czterdziestych XX. wieku w Anglii z powodzeniem działał seryjny zabójca określany mianem „Acid Bath Murderer” (ang. acid bath to kąpiel w kwasie). John George Haigh, któremu udowodniono zabójstwo sześciu osób, zwłok swoich ofiar pozbywał się właśnie umieszczając je w kwasie. Dlaczego mu się udawało? Otóż korzystał z innego, „lepszego” kwasu, a mianowicie kwasu siarkowego. Ten jest zdolny do rozpuszczenia tkanek miękkich i włosów, które poddane jego działaniu przemienią się w gęstą breję. Nieco gorzej radzi sobie z kośćmi, ale prawdziwe utrapienie to zęby.
Zęby stanowią najtwardszą i najbardziej odporną tkankę w organizmie człowieka i nawet poddanie ich długotrwałemu oddziaływaniu kwasu siarkowego nie unicestwi ich całkowicie (są zresztą też bardzo odporne na wysokie temperatury). Jednocześnie – w przypadku odnalezienia przez Policję – doskonale nadadzą się do zidentyfikowania ofiary. A zatem żeby pozbyć się zębów, należy… moment, nie idźmy może tak daleko:)
Kończąc warto zauważyć, że kwasy wcale nie są jedynymi substancjami, jakie można rozważać w kontekście pozbywania się zwłok. Zresztą metod na skuteczne tego dokonanie jest wiele, a organizowanie nieboszczykowi kwasowej kąpieli wcale nie wydaje się najlepszą z nich. Wszak wymaga to nie tylko dużej ilości czasu, ale i dysponowania stosownym, ustronnym miejscem, zainwestowania w odpowiednio duży i odporny na działanie żrącej substancji pojemnik, a wreszcie zakupienia samego kwasu. I wyobraź sobie teraz, drogi czytelniku, że śledząc wyciąg z Twojego konta bankowego Policja, wśród wydatków w spożywczaku i rachunków za gaz odnajduje także przelew na kwotę kilku tysięcy złotych dla hurtowni artykułów chemicznych za zakup kilkunastu litrów kwasu siarkowego… Podejrzane?


Odpowiedź na to pytanie trzeba zacząć od wyjaśnienia, że psy wykorzystywane są przez organy ścigania w rozmaity sposób, m. in. do tropienia osób, ujawniania narkotyków i materiałów wybuchowych, znajdowania zwłok ludzkich, a także do badań osmologicznych. Pierwsze 3 metody użycia psów mają charakter wykrywczy – prowadzą do znalezienia poszukiwanej osoby, rzeczy lub zwłok. Natomiast badania osmologiczne mają charakter dowodowy, gdyż na ich podstawie można dojść do przekonania, że określona osoba była w badanym miejscu lub miała kontakt z konkretnym przedmiotem. Informację tę przekazuje organowi procesowemu – Policji, prokuratorowi lub sądowi - odpowiednio wyszkolony pies. Trzeba dodać, że przekazuje ją w dość widowiskowy sposób, robiąc spore wrażenie na osobach po raz pierwszy obserwujących jego pracę.
Jak wygląda badanie osmologiczne? W pierwszej kolejności trzeba zabezpieczyć ślad zapachowy. Przykładowo, jeśli organy ścigania przypuszczają, że sprawca przestępstwa prowadził określony samochód, należy ułożyć i zabezpieczyć specjalne kompresy na fotelu i kierownicy pojazdu. Mają one za zadanie wchłonąć ślady, które prawdopodobnie pozostawiono w tych miejscach. Następnie umieszcza się je w słoju i przechowuje do czasu badania z użyciem psa. W razie zatrzymania osoby, którą podejrzewa się o popełnienie ściganego przestępstwa, należy od niej pobrać materiał porównawczy – jej naturalny zapach.
Ślad pobrany z miejsca zdarzenia zostaje umieszczony w szeregu lub okręgu wśród kilku innych zapachów. Wówczas pojawia się pies, który dostaje do nawęszenia zapach pobrany od osoby podejrzanej, a następnie sprawdza, czy taka sama woń jest wydzielana przez któryś ze znajdujących się w pomieszczeniu kompresów zapachowych. Jeśli zidentyfikuje ślad, informuje o tym opiekuna, siadając przy właściwym kompresie lub szczekając. Taka identyfikacja wskazuje na to, że zapach pobrany od osoby podejrzanej jest tym samym, który zabezpieczono np. w badanym samochodzie.
Czy takie badanie może służyć jako dowód? Wynik badania osmologicznego jest trudny do analizy, gdyż – inaczej niż w przypadku pozostałych technik kryminalistycznych – człowiek nie może zbadać trafności identyfikacji (mówiąc obrazowo, nie może sprawdzić, w jaki sposób działa nos psa). Dlatego takie badanie musi spełniać szereg wymogów, by uniknąć sytuacji, w których pies wybierze zapach dla niego atrakcyjny lub wskaże którykolwiek ślad, gdyż będzie sądził, że przewodnik tego od niego oczekuje. Co więcej, nigdy nie poprzestaje się na użyciu jednego psa. Pomimo tych rygorów dowód osmologiczny ma szczególny charakter i w niektórych krajach w ogóle nie jest dopuszczany przez sąd. Również w Polsce obecnie nie sposób wyobrazić sobie, by wyrok skazujący zapadł wyłącznie w oparciu o identyfikację śladu zapachowego. W wielu sprawach dowód osmologiczny jest jednak bardzo ważną poszlaką i w tym znaczeniu dopuszczalne jest stwierdzenie, że pies może wskazać zabójcę.


Seriale typu CSI tworzą iluzję zarówno co do pracy śledczych, jak i samej kryminalistyki. Mylne jest przekonanie, że technik najpierw zabezpiecza ślad, potem go bada, a w dalszej kolejności przesłuchuje podejrzanego. W praktyce nigdy nie robi tego jedna osoba, gdyż na miejscu zdarzenia pracują policjanci z pionu dochodzeniowo-śledczego i technicy, zaś w laboratorium specjaliści zajmujący się poszczególnymi dziedzinami: badaniem dokumentów, narzędzi, czy pobranych śladów biologicznych.

Inną kwestią jest ilość oraz jakoś znajdywanych śladów na miejscu zdarzenia. Podczas fikcyjnych oględzin policjanci zawsze znajdują pozostawione włosy, odciski linii papilarnych, ślady obuwia i niedopałki papierosów, a każdy z zebranych materiałów nadaje się do badań. W praktyce jest zupełnie inaczej – po pierwsze rzadko kiedy przestępstwa pozostawia po sobie każdy z możliwych śladów, nie zawsze jest możliwość ich znalezienia i zabezpieczenia, aż w końcu nie każdy zabezpieczony ślad jest takiej jakości, że nadaje się do badań.
Sam czas trwania poszczególnych czynności w rzeczywistości zajmuje nie minuty, a godziny, jak nie dni, zaś na opinię pozwalającą wykorzystać wyniki badań czeka się kilka tygodni, a czasem nawet miesięcy. Należy zapomnieć również o policjantach, którzy na miejsce przyjeżdżają w garniturach i ciemnych okularach, bo przeprowadzenie oględzin wymaga nie tylko wygodnego stroju, ale przede wszystkim takiego, którzy uniemożliwi kontaminację, czyli zanieczyszczenia materiału dowodowego, naniesienia własnych śladów biologicznych. Dlatego też technicy pracują w białych kombinezonach i obowiązkowo rękawiczkach.

Oczywiście nie istnieje sprzęt, który pozwoliłby z nagrania kamery sklepowej dokonać takiego zbliżenia, żeby było widać detale na trzymanym przez sprawce telefonie komórkowym. Za to zaplecze techniczne stoi na wysokim poziomie i laboratoria korzystają z najnowszych sprzętów i możliwości, jakie daje kryminalistyka. Jeśli chodzi bazy zawierające odciski linii papilarnych czy DNA to nie obejmują ogółu populacji, a głównie osoby, które weszły w konflikt z prawem. Należy też pamiętać, że samo ujawnienie czyjegoś śladu na miejscu zdarzenia nie oznacza jeszcze, że to on popełnił dane przestępstwo.


Genetycy twierdzą, że prawdopodobieństwo, że dwie przypadkowe osoby będą miały identyczny profil DNA szacowane jest poniżej 1:1 000 000 (miliona). W przypadku bliźniąt dwujajowych (heterozygotycznych) prawdopodobieństwo to spada do ok. 1:10 000. Największe wyzwanie dla wymiaru sprawiedliwości stanowią bliźnięta jednojajowe (homozygotyczne), które przez długi czas postrzegane były w nauce jako genetycznie identyczne (posiadające identyczne DNA).

Również stosowana standardowo w sądowych badaniach genetycznych technika (ang. STR, Short Tandem Repeats) nie umożliwia rozstrzygnięcia od którego z bliźniąt pochodzi zabezpieczony profil. W rezultacie uniemożliwia to wskazanie jednego z nich np. jako źródła śladu pozostawionego na miejscu zdarzenia.

Naukowcy od dłuższego czasu prowadzą badania mające na celu poszukiwanie różnic w budowie DNA bliźniąt jednojajowych, umożliwiających ich identyfikację. Wyniki badań wskazują, że jest to możliwe. Propozycje takich metod przedstawiły m.in grupy naukowców niemieckich i brytyjskich. W swoich badaniach opierają się oni na poszukiwaniach mutacji genetycznych charakterystycznej tylko dla jednego z bliźniąt. Część z nich może powstawać już na etapie życia płodowego. Jeśli do takiej mutacji doszło po rozdzieleniu komórki jajowej – istnieje szansa na identyfikacje bliźniąt. Drugi ich rodzaj może powstawać w wyniku działania czynników środowiskowych i trybu życia bliźniąt (np. palenie tytoniu, spożywanie alkoholu i innych używek). Metody te nierzadko nazywane są „poszukiwaniem igły w stogu siana” obrazując jak drobnych zmian w DNA bliźniąt poszukujemy i jak precyzyjne muszą być te badania.

Metody te stanowią niewątpliwie odpowiedź na zapotrzebowanie organów ścigania w zakresie możliwości rozróżnienia profili DNA bliźniąt jednojajowych. Pomimo, że obecnie są pracochłonne, drogie i wymagają próbek dobrej jakości, to należy oczekiwać, że pomogą one rzucić światło na wiele spraw kryminalnych i z czasem wejdą do kanonu badań genetycznych realizowanych na potrzeby wymiaru sprawiedliwości.

Czytaj więcej:
1. A. Radziszewska, „Jak dwie krople wody?”, Genetyka i Prawo, nr 2 2014, s. 3.
2. J. Weber-Lehmann et al., Finding the needle in the haystack: Differentiating ‘‘identical’’ twins in paternity testing and forensics by ultra-deep next generation sequencing, Forensic Science International: Genetics, nr 9 2014, s. 42–46.
3. L. Stewart et al., Differentiating between monozygotic twins through DNA methylation specific high resolution melt curve analysis, Analytical Biochemistry, nr 476, 3025, s. 36-39.


Teoretycznie tak, jednakże lepiej tego nie robić. Po pierwsze, jest to proces bardzo bolesny. Skóra ma tendencje do regeneracji, a wraz z nią odnawiają się także zniekształcone urazem linie papilarne. W miejscu uszkodzonego naskórka pojawia się rana, która po jakimś czasie zniknie, nie pozostawiając śladu, co więcej, zregenerowane linie papilarne będą miały identyczny układ, jak te przed urazem.

Aby więc skutecznie zniszczyć linie papilarne na opuszkach palców, należałoby wypalić kwasem nie tylko naskórek, ale i głębokie warstwy skóry właściwej. To oznacza, po pierwsze, konieczność zniszczenia tkanki kilka milimetrów w jej głąb! Po drugie, taki zabieg tak naprawdę nie ma sensu dla potencjalnego przestępcy. Utworzona w ten sposób blizna pozostawia bardzo charakterystyczne ślady na dotykanej powierzchni, znacznie łatwiejsze do identyfikacji niż odcisk linii papilarnych. Jak można się bowiem spodziewać, niewiele jest osób na świecie z tak nietypowo zdeformowanymi opuszkami palców…


Wykrywacz kłamstw to nazwa potoczna i mylna. W rzeczywistości chodzi o poligraf zwany w Polsce wariografem. Jest to urządzenie obsługiwane przez eksperta (dla potrzeb procesu karnego biegłego z listy biegłych), a jego zadaniem jest określenie, czy i w jaki sposób organizm osoby badanej reaguje na zadawane pytania, okazywane rzeczy bądź zdjęcia związane ze sprawą. Reakcje te powinny być odmienne o osoby, która dany przedmiot (np. narzędzie zbrodni) widziała, czy też używała go, w porównaniu z osobą, która nigdy nie miałą z nim styczności. W istocie zatem wariograf nie „wykrywa kłamstw”. Ocena rejestrowanych przez niego reakcji organizmu człowieka pozwala jedynie odpowiedzieć na pytanie, czy w psychice badanego znajdują tzw. „ślady emocjonalno-pamięciowe” mające związek ze sprawą. Przez „ślad emocjonalno-pamięciowy” rozumie się utrwalone w mózgu człowieka spostrzeżenia dotyczące przedmiotów i zjawisk wywołujących reakcje emocjonalne.
Jest kilka metod badawczych a najpopularniejsza polega na zadawaniu pytań ,,obojętnych", ,,kontrolnych" i ,,krytycznych" a następnie odpowiadaniu na nie tylko ,,tak" lub ,,nie" oraz odczytywaniu pytań lub okazywaniu zdjęć lub przedmiotów w określonych odstępach czasu bez udzielania odpowiedzi. Badanych jest wiele czynników na podstawie których, specjalista (biegły) wydaje opinię, np. oddech, ciśnienie tętnicze czy przewodnictwo elektryczne skóry (odruch skórno-galwaniczny). Aby poprawne przeprowadzić badanie wariografem niezbędna jest pełna współpraca badanego. Próby zafałszowania wyników badania są dla specjalisty widoczne niemal od razu a badanie takie w praktyce powinno być przerwane. W Polsce bardzo sceptycznie podchodzi się do wartości dowodowej badania wariogrficznego, istnieje spór w sprawie możliwości wykorzystania badania wariografu w postępowaniu karnym przed sądem. Dominująca jest jednak opinia, że wariografu nie można wykorzystywać jako dowodu przed sądem a jedynie jako informacje w postępowaniu przygotowawczym dla potrzeb policji, służb lub prokuratora i tylko za zgodą badanego.


Nie, nie można. Można za to oszukać człowieka, który go obsługuje. Wykrywacz kłamstw to potoczna nazwa wariografu (poligrafu), czyli urządzenia rejestrującego nieświadome reakcje naszego organizmu na różne bodźce. Widywany często w filmach lub serialach kryminalnych i szpiegowskich wariograf jest zespołem urządzeń metrologicznych, mierzących i rejestrujących zwykle puls oraz ciśnienie krwi (ciśnieniomierz, pulsometr), częstotliwość oraz głębokość oddechu (spirometr) oraz tzw. reakcję skórno-galwaniczną związaną z elektrycznym przewodnictwem skóry. Wariograf działa zatem na podobnych zasadach jak umieszczony za oknem termometr: tak jak powietrze o temperaturze 20 stopni Celsjusza nie jest w stanie oszukać miernika ciepła i sprawić, żeby wskazał 30 stopni, tak badany człowiek nie jest w stanie wpłynąć na pracę wariografu.
Można jednak próbować oszukać interpretującego wyniki badań wariograficznych biegłego poprzez albo próbę zakamuflowania newralgicznych reakcji (np. widzimy narzędzie zbrodni i nie chcemy, aby nasza reakcja była ujawniona), albo wymuszenie reakcji w momencie, gdy w ocenie eksperta badany reagować nie powinien (widzimy nóż i chcemy zareagować wiedząc, iż zabójstwa dokonano za pomocą broni palnej). W pierwszym z wymienionych wypadków „oszukiwanie” polega na przykład na stosowaniu technik relaksacyjnych i „wyłączeniu się”, niemyśleniu o będącym w toku badaniu lub skierowaniu myśli na inny tor. Wymuszanie reakcji, które dla eksperta będą oznaką śladu pamięciowego – wskazówki, iż badany ma związek z określonym zdarzeniem – może polegać z kolei na zadaniu sobie bólu poprzez przygryzanie języka czy kłucie się ukrytą w obuwiu pinezką w momencie, gdy badanemu poddany jest bodziec niezwiązany ze zdarzeniem. Można także stosować obie techniki jednocześnie – wyciszać reakcję, gdy otrzymujemy bodziec związany ze zdarzeniem i wywoływać ją, gdy prezentowany jest nam bodziec neutralny.
Nie zapominajmy jednak, że ekspert nie bez przyczyny jest ekspertem i obserwuje nasze zachowanie przez cały czas trwania badania. Co więcej stosuje się specjalne urządzenia mogące wykryć, czy badany wykonuje zbędne ruchy, np. wierci się na krześle, rusza stopami. W końcu niezwykle trudne jest przy tym symulowanie lub kamuflowanie reakcji widocznych jednocześnie w zapisach parametrów pracy serca, płuc i przebiegu reakcji skórno-galwanicznej.
Podsumowując, nie da się oszukać wariografu i bardzo trudne jest oszukanie biegłego, który przeprowadza badanie z użyciem tego urządzenia. Ważne jest też, że badany musi wyrazić zgodę na przeprowadzenie ekspertyzy i powinno mu bardziej zależeć na pomyślnym jej przebiegu, niż wyjściu na jaw próby oszustwa.


By móc chociaż myśleć o udzieleniu odpowiedzi na tak zadane pytanie należy w pierwszej kolejności zastanowić się czym właściwie może być zbrodnia doskonała – czy jest to przestępstwo, którego sprawca faktycznie nigdy nie zostanie złapany czy też o takie, którego wykrycie, nawet przy założeniu bezbłędnego, perfekcyjnego działania organów ścigania, nie byłoby w ogóle możliwe. Jeśli przyjmiemy pierwszą z definicji, odpowiedź jest, niestety, bardzo prosta – każdego roku w Polsce popełnionych zostają tysiące a może i dziesiątki tysięcy przestępstw, z których część stanowi w rozumieniu prawa karnego zbrodnie, które nigdy nie zostaną wyjaśnione, a ich sprawcom nie zostanie wymierzona kara. O popełnieniu wielu z nich nigdy się nawet nie dowiemy. Wydaje się jednak, że tak rozumiane podejście do idei „przestępstwa doskonałego” nie oddaje sedna zagadnienia.

Należy więc zastanowić się, czy istnieje zbrodnia doskonała w drugim z przywołanych rozumień – popełniona w sposób praktycznie uniemożliwiający wykrycie i skazanie sprawcy. Tutaj sprawa nie jest tak oczywista, wydaje się jednak, że odpowiedź musi być negatywna. Nie jest technicznie możliwe niepozostawienie przez sprawcę żadnych śladów (w ich najszerszym możliwym rozumieniu, obejmującym nie tylko fizyczne pozostałości, lecz także ślady informatyczne czy pamięciowe u świadków), które umożliwiłyby jego identyfikację. Ciągły rozwój technik kryminalistycznych, czyli metod wykorzystywanych do poszukiwania i analizy śladów związanych z popełnionymi przestępstwami pozwala na coraz dokładniejsze łączenie nawet najdrobniejszych elementów miejsca zdarzenia z osobą sprawcy. Dzięki rozwojowi badań DNA możliwe jest ustalenie, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, tożsamości osoby w oparciu o włos czy drobinki śliny pozostawione na niedopałku papierosa. Osmologia pozwala z coraz większą dokładnością identyfikować w oparciu o pozostawione ślady zapachowe. Dzięki coraz lepiej funkcjonującym systemom monitoringu miejskiego przemieszczający się sprawca może zostać wielokrotnie zidentyfikowany nie mając nawet tego świadomości. Trudno nawet przewidzieć jak będzie wyglądała praca Policji za 10 czy 20 lat – być może staniemy w obliczu kolejnego ogromnego przełomu, który tak jak odkrycie identyfikacji linii papilarnych gruntownie zmieni dynamikę pracy organów ścigania.

Należy jednak pamiętać, że tak jak sprawca zbrodni jest tylko człowiekiem i wynikające z tego ograniczenia nie pozwalają mu skutecznie ukryć wszelkich śladów swoich niezgodnych z prawem działań, tak również przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości mogą popełniać błędy. To od sprawności ich działania, rzetelności, przestrzegania procedur i spostrzegawczości zależy, czy istotne dowody, które umożliwić mogą wykrycie i ukaranie przestępcy zostaną zauważone i odpowiednio zabezpieczone w sposób, który pozwoli na wykorzystanie ich w toku postępowania. Nie ulega więc wątpliwości, że błędy człowieka są największym wrogiem zarówno sprawców przestępstw jak i ścigających je funkcjonariuszy.




 

Partnerzy









  www.forensicwatch.pl   
 
  www.fb.com/ForensicWatch   
 
  kontakt@forensicwatch.pl
 

Realizator:

Licencja Creative Commons

Projekt jest współfinansowany z funduszy EOG
w ramach programu Obywatele dla Demokracji www.ngofund.org.pl

 

Celem Projektu Forensic Watch jest dążenie do racjonalnego wykorzystania przez sąd wiadomości specjalnych, którymi dysponuje biegły sądowy tak, żeby każda opinia sądowa stanowiła obiektywny dowód w sprawie. Uważamy, że nauki sądowe, w tym kryminalistyka powinny wspierać wymiar sprawiedliwości w efektywnej realizacji jego zadań. Konieczność podjęcia działań strażniczych w tym obszarze wynika z braku kompleksowych uregulowań prawnych, odpowiadających dzisiejszemu poziomowi rozwoju nauki. Wszystkim potrzebna jest nowoczesna ustawa o biegłych.

 

Design & Software www.strefaweb.pl