nr 10


Miejsce zdarzenia



Miejsce zdarzenia




Oględziny miejsca zdarzenia: widowiskowy spektakl na miarę CSI, czy raczej ciężka praca?



Oględziny zyskały sobie rozgłos wraz z popularności seriali spod znaku „CSI”. Widzimy w nich błyskotliwych stróżów prawa, którzy jakby za pociągnięciem magicznej różdżki, kilkoma wprawnymi ruchami ujawniają ukryte odciski palców, ślady krwi i liczne inne dowody aktywności przestępcy. Na ich podstawie w dosłownie kilka minut odkrywają tożsamość sprawcy. Ile w tym prawdy? Niewiele. Ale i tak oględziny to jedna z ciekawszych i bardziej złożonych czynności procesowych, więc warto poświęcić jej kilka chwil.

Skupimy się na oględzinach miejsca zdarzenia. Obok nich można też wyróżnić oględziny rzeczy, osoby i zwłok. Te ostatnie wymagają zawsze obecności lekarza, w miarę możliwości specjalizującego się w medycynie sądowej, a także prokuratora, który w tym wypadku kieruje pracą policjantów. Standardowo jednak – w przypadku włamania, kradzieży czy innych przestępstw pospolitych – oględzin miejsca zdarzenia dokonują sami funkcjonariusze Policji, działający w kilkuosobowym zespole. Kluczowym ogniwem tego zespołu jest technik kryminalistyki. To policjant specjalizujący się w ujawnianiu i zabezpieczaniu śladów kryminalistycznych, który ma za sobą specjalny kurs przygotowawczy w jednej ze szkół dla mundurowych, a często także – co nawet ważniejsze – wieloletnie doświadczenie w interesującym nas zakresie. W skali kraju funkcjonuje obecnie około 800 techników. To właśnie na ich barkach spoczywa obowiązek wydobycia na światło dzienne subtelnych śladów, które pozostawił po sobie sprawca przestępstwa.

Każde działanie człowieka powoduje jakąś zmianę w otaczającej rzeczywistości. W przypadku oględzin miejsca zdarzenia, zadaniem technika będzie ujawnienie tych zmian, które wiązały się z działaniem przestępczym, i które mogę wskazywać na tożsamość jego autora. Mogą to być odbitki linii papilarnych, ślady butów na podłodze, porzucone narzędzie zbrodni, czy wreszcie cały konglomerat śladów biologicznych – niekiedy mikroskopijnych elementów tkanek zawierających kod DNA człowieka (takich jak np. ślina, krew czy we fragmenty złuszczonego naskórka, przeniesione na przedmioty, których dotykał sprawca). 

Niekiedy ślady kryminalistyczne widać już na pierwszy rzut oka, jak choćby w przypadku porzuconego narzędzia. Częściej jednak okazuje się, że ślady są niewidoczne dla oka nieuzbrojonego i dopiero zastosowanie specjalnych technik pozwoli na ich ujawnienie. Dotyczy to np. odbitek linii papilarnych, które składają się z substancji woskowo-tłuszczowej i nie sposób ich dostrzec bez użycia środków techniki kryminalistycznej: proszków daktyloskopijnych bądź substancji chemicznych powodujących zabarwienie śladu na określony kolor. Podobnie rzecz się ma w przypadku odwzorowania kształtu ucha – kiedy np. włamywacz nasłuchuje, czy w mieszkaniu znajdują się domownicy – albo śladów czerwieni wargowej. Na tym jednak asortyment technika kryminalistyki się nie kończy. Ujawnianiu śladów krwi, które zostały następnie zmyte w celu utrudnienia wykrycia przestępstwa, służą środki chemiczne takie jak luminol, reagujące nawet na bardzo małe ilości substancji i to w długi czas po tym, jak sprawca je uprzątnął. Do wstępnego badania substancji niedozwolonych służą testery narkotykowe. Obecność materiałów wybuchowych lub środków łatwopalnych można z kolei orientacyjnie ustalić przy pomocy znaczników chemicznych lub detektorów.

Jednak od ujawnienia śladów do ustalenia tożsamości sprawcy jeszcze daleka droga. Dopiero zbadanie tych śladów przez biegłego (np. w laboratorium kryminalistycznym policji) być może przybliży śledczych do wykrycia przestępcy. Przed technikiem kryminalistyki stoi zatem niełatwe zadanie prawidłowego zabezpieczenia śladów tak, 

aby w przyszłości nadawały się do badań.

Można mówić o dwóch aspektach tego zabezpieczenia: technicznym i procesowym. Zabezpieczenie techniczne polega na takim utrwaleniu śladu, aby nie został on zniszczony, uszkodzony czy zatarty. Przykładowo ślad biologiczny – taki jak krew – zabezpiecza się na specjalne wymazówki (przypominające nieco patyczki kosmetyczne), jednak przechowując go i transportując trzeba zadbać, aby znajdował się w miejscu przewiewnym, gwarantującym dostęp świeżego powietrza. Jeśli bowiem ślad taki zostanie umieszczony w hermetycznym foliowym opakowaniu, z pewnością procesy gnilne zrobią swoje, i nim ekspert zdąży go przebadać, całość materiału genetycznego ulegnie degradacji. Mitem jest więc popularna scena znana z filmów, w której ekranowy stróż prawa umieszcza ślad kryminalistyczny w woreczku strunowym. O wiele częściej używa się zwykłych papierowych kopert lub tekturowych pudełek.

Niemniej istotne jest procesowe, czyli formalne zabezpieczenie śladów. Każdy taki ślad musi być dokładnie opisany w protokole. Oględziny są bowiem czynnością wymagającą spisania protokołu, odzwierciedlającego cały jej przebieg. Treść protokołu musi pozwalać na zorientowanie się uczestnikom procesu, np. prokuratorowi czy obrońcy, co tak naprawdę działo się w toku oględzin – czego dotyczyły, kto brał w nich udział, jakie czynności podjął, jakie ślady ujawniał, gdzie były umiejscowione i w jaki sposób je zabezpieczono. W parze z protokołem idzie dokumentacja fotograficzna. Wykonuje się zarówno zdjęcia ogólno-orientacyjne, czyli ukazujące ogólny wygląd miejsca zdarzenia, jak i sytuacyjne, a wreszcie fotografie poszczególnych śladów kryminalistycznych. Sztuka wykonywania tych ostatnich rządzi się ścisłymi regułami. Każdemu śladowi trzeba bowiem nadać numer, a plakietka z tym numerem powinna być widoczna w kadrze. Obok śladu trzeba też umieścić skalówkę, która pozwoli na ocenę jego wielkości przez osobę oglądającą zdjęcie. Dla uniknięcia zniekształceń spowodowanych perspektywą należy z kolei zadbać, aby fotografowana powierzchnia była idealnie prostopadła do osi aparatu. Ale to jeszcze nie wszystko. Prócz protokołu i zdjęć, na dokumentację oględzin składają się jeszcze tzw. metryczki śladowe i szkic miejsca zdarzenia.

O oględzinach mówi się, że są czynnością niepowtarzalną. W istocie błędów popełnionych na tym etapie postępowania nie będzie się już dało później naprawić. Wprawdzie na miejsce zdarzenia można powrócić, ale do tego czasu zapewne ulegnie ono istotnym zmianom – znikną wcześniejsze ślady, zmieni się układ przedmiotów etc. Trzeba więc przykładać ogromną wagę do tego, aby w trakcie oględzin nie popełnić błędów. Jednym z nich jest kontaminacja śladu, czyli zanieczyszczenie go przez osoby prowadzące czynność. Na nic zda się ślad biologiczny, jeśli zamiast materiału genetycznego sprawcy znajdzie się w nim DNA policjanta! Dlatego obowiązkiem technika kryminalistyki jest używanie odzieży ochronnej. Składają się na nią rękawiczki, maseczka na usta i kombinezon ochronny na całe ciało… Tak, tak, rzeczywistość odbiega od wizji twórców „CSI”. Oględziny to nie miejsce na garnitur i krawat, czy też na 10-centymetrowe szpilki. Rzetelnie wykonujący swoją pracę technik bardziej niż przystojniaka z amerykańskich filmów przypomina raczej pracownika zakładów chemicznych, skrytego całkowicie w białym kombinezonie. Wrażenia estetyczne rekompensuje jednak dobrej jakości materiałem dowodowym, gwarantującym skuteczność późniejszego postępowania i pociągnięcie przestępcy do odpowiedzialności.

autor: Jędrzej Kupczyński 



Konsultacja merytoryczna cyklu: dr Magdalena Tomaszewska,
Marek Pękała i Paweł Rybicki.